wtorek, 2 lutego 2016

Nowoczesne glamour prosto z czerwonego dywanu.



Hej dziewczyny!



To właśnie dziś chce Wam przedstawić mój pierwszy makijaż graficzny! 
Jest to praca konkursowa, więc jest dla mnie podwójnie ważna. 
Starałam się w tym makijażu zawrzeć dwie, mogłoby się wydawać skrajne techniki. 
Połączenie ostrych, mocno odciętych linii, z płynnie roztartymi kolorami.
Zapraszam do oglądania! :D































Był to chyba jeden z trudniejszych makijaży jakie do tej pory wykonałam,
Był swego rodzaju wyzwaniem dla mnie pod względem precyzji wykonania.
Jestem ciekawa co sądzicie? :D


Ps. Chciałabym jeszcze raz bardzo podziękować, modelce Asi Sobieskiej za cierpliwość
i Oli Jarocińskiej za przepiękne zdjęcia!

Do następnego! :*

czwartek, 21 stycznia 2016

Makijażowa hybryda, czyli make up na studniówkę.



Hej dziewczyny!

Dziś mam dla Was tutorial make up- u, który idealnie nadaje się na studniówkę lub na 18-stke.
Makijaż jest efektem połączenia cut-crease z delikatnym smokey eye. 
Osobiście wykonałam makijaż w odcieniach oberżyny i brązu, ale kolorystyka jest dowolna! 

Tradycyjnie muzyka dla klimatu ;)


Krok 1

Istotą makijażu typu cut-crease jest mocno odcięte załamanie powieki, jak nazwa sama wskazuje. Aby taki efekt uzyskać zacznij zaznaczanie załamania od jasnego brązu, który porządnie rozetrzyj ponad załamaniem. Następnie sięgnij po kolor ciemniejszy i stopniowo zwiększaj intensywność 
koloru, tym razem już tylko w samym załamaniu. 



Krok 2

Według uznania, dobierz kolory, jasny nałóż od wewnętrznego kącika oka na około 3/4 powieki,
następnie ciemniejszy kolor precyzyjnie rozetrzyj w zewnętrznej części powieki. 
Gradient między kolorami doskonale dopełni, kolor pośredni ( w moim przypadku jasny róż) 
położony na środek.




Krok 3

Nigdy nie powinnyśmy pomijać makijażu dolnej powieki, bo to on czyni make up spójnym.
Ja postanowiłam nadać oku głębi, przez podkreślenie linii wodnej, na czarno. Jednak by to nie 
pomniejszyło oka należy dobrze rozetrzeć czarny kolor na dolnej powiece. 
Na taką bazę nakładamy od zewnętrznej strony najciemniejszy kolor, ten sam co u góry.
W wewnętrzny kącik nałóżcie jasny rozświetlający kolor.




Krok 4

Kreska! Macie do wyboru tradycyjną kreskę lub roztartą. Ja wybrałam opcję drugą ponieważ 
zależało mi na przydymionym romantycznym looku. No i nie była bym sobą, jak bym nie dokleiła 
mojej modelce chociaż połówki sztucznych rzęs. Totalnie opcjonalną wisienką na torcie, która sprawi ,że makijaż będzie bardziej tajemniczy i mniej oczywisty jest... to co zawsze, to już chyba u mnie tradycja. Cień typu duochrome w samym wewnętrznym kąciku. Pozornie transparentny,
jednak pod różnymi kątami, mieni się na cudny fioletowo, różowy kolor. 
Niestety słabo widoczny na zdjęciach :C 





To bardzo twarzowy i dziewczęcy makijaż, jednocześnie dodający małego pazura oku.
Myślę że moja modelka, była bardzo zadowolona. :)
















Teraz już wiecie jak wykonać delikatne cut crease, a więc pędzle w ruch i do roboty. 
Nawet jeśli nigdzie nie wychodzicie, pamiętajcie trening czyni mistrza. 

Czekam na efekty! Buziaki :*

S&B


Ps. Karolina Książek, dziękuję za ponowne użyczenie wizerunku :D

niedziela, 10 stycznia 2016

Jak podkreślić makijażem kolor oczu? 1/4 Zielona tęczówka.




Hej wszystkim!

To pierwszy z czterech planowanych wpisów, o tym jak podkreślić kolor tęczówki.
W tym poście pokażę wam, jakie kolory wydobywają, a jakie stanowią harmonijne połączenie 
z zielonym kolorem oczu.




Na początek szczypta teorii. Bo nic nie bierze się z niczego. 
Koło barw to istotna pomoc w określaniu kolorów, które współgrają lub podkreślają dany kolor.
Skupmy się na zielonym. Kolory które na kole sąsiadują z zielonym doskonale do niego pasują 
i subtelnie się z nim komponują, jednak nie sprawią że zielony wydaje się nam bardziej zielony.

Natomiast odcienie, które leżą na przeciwko zieleni, zestawione z kolorem zielonym, 
niesamowicie go podkreślą i wybiją na pierwszy plan, oczywiście z wzajemnością. :)



Wydawać by się mogło to proste jednak, sprawę komplikuje to, że nie istnieją chyba idealnie 
zielone oczy. Tęczówki mają przeróżne odcienie, kombinację i różnobarwne dodatki w 
postaci np. obwódek, kropek, itp. Ale spokojnie. :P
Przygotowałam zestawienie, najbardziej uniwersalnych odcieni pasujących do zielonej tęczówki.

Oczywiście nie znaczy to, że jeśli macie ochotę na inne kolory, to nie możecie ich użyć. 

Wyobraźnia jest naszym jedynym ograniczeniem!


Na początek kolory, które szalenie  podkreślą zielony kolor Waszej tęczówki.
Są to wszelakie fiolety np. lilia, wrzos, dalej róże, burgundy, oberżyna w dalszym 
ciągu bardzo modna, a przede wszystkim 
czerwony, ale to już dla odważnych :P




Kolory które współgrają ale nie podkreślają to mięta, morski, żółty.

Czas na kolory neutralne, w których wiele osób czuję się bardziej komfortowo na co dzień 
niż w fioletach. :P Są to wszystkie brązy o czerwonawym zabarwieniu, mahoń cudownie wydobywa 
zieleń. Dalej stare złota, zgaszona miedź, ciepłe złoto harmonijnie współgrają z zielonym.




A jak wnieść trochę koloru do makijażu dziennego?

Wystarczy odrobinę np. połyskującego pigmentu w kolorze który podkreśla waszą tęczówkę. 
Nanieść zwilżonym pędzelkiem na wewnętrzny kącik oka. 

Pamiętajcie jednak, by były to 
jasne kolory bo ciemny sprawi, że oko będzie wyglądać na bardziej zmęczone.




To już wszystko, starałam się bardzo nie rozpisywać, mam nadzieje, że 
Was nie zanudziłam.

Zapraszam do obserwacji i do polubienia mojej strony na fb, jeśli chcecie być na bieżąco!

Buziaki i do następnego!
S&B

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Buble kosmetyczne, czyli od czego trzymać się z daleka.



Hej Wszystkim!



Pierwszy post w 2016 i niestety nie będą to ulubieńcy, ale buble, które czy się tego chce, czy nie 
czasem pojawiają się w zbiorach kosmetycznych. Na szczęście nie zdarza się mi to często, ale zebrało mi się parę takich kosmetycznych niewypałów.

____________________________________


Na pierwszy ogień idzie balsam z Garniera- odżywcze mleczko do skóry bardzo suchej.

Co obiecuje nam producent? 

- Natychmiastowe odżywienie i wygładzenie 
- przez 24 h skóra jest nawilżona
- po 7 dniach zmniejszona szorstkość, zmniejszone wysuszenie skóry i większa sprężystość.

Powiem tak.... bzdura
Moja skóra jest naprawdę sucha i potrzebująca, nakładając go na skórę czułam  jak bym smarowała się wodą. Owszem, szybko się wchłania, ale co z tego jak skóra przed i po niczym się 
nie różni. Z pewnością nie jest nawilżona przez 24h bo nie jest nawilżona nawet zaraz po nałożeniu.



Postanowiłam poszukać przyczyny porażki Garniera w składzie. No i znalazłam, z tą wodą to się 
za wiele nie pomyliłam, majestatycznie zajmuję pierwsze miejsce, ale hitem jest parafina na 
drugim. Parafina czyli chyba najtańszy "nawilżacz" na rynku. Daje tylko pozorne "nawilżenie". Już po tak świetnym początku, nawet nie chce mi się dalej analizować składu, porażka.




Kolejna katastrofa to tusz Scandaleyes od Rimmel'a. Maskara, ma pogrubiać i idealnie rozczesywać 
rzęsy nie zostawiając przy tym grudek. Może i pogrubia rzęsy, ale niemożliwie skleja je, zostawia grudki, w ciągu dnia się osypuję do takiego stopnia, że wieczorem wygląda się jak panda.
Na dodatek rzęsy po tym tuszu są sztywne jak druty. 




Królem dzisiejszych bubli jest Garnier BB Cream w odcieniu Light... przynajmniej tak twierdzi 
producent. Czy on jest Light? Nie wydaje mi się, raczej u bladziochów się nie sprawdzi, 
ale to niestety dopiero początek atrakcji. 
Krem nie dość, że ciemny to jeszcze oksyduje, czyli ciemnieje po jakiś 10 min od nałożenia.
Okropnie się świeci na twarzy, nawet po przypudrowaniu, rozwarstwia się i 
ma bardzo znikome krycie. 




Dla niedowiarków wstawiam swatche kolorów. 
1 to Revlon 150 mój idealny kolor na zimę ( dla porównania).
2 to Garnier BB Cream, cóż idealny kolor jeśli jesteś pomarańczą ;)
3 to korektor z Garniera o którym za chwilę, widać na brzegach jak ciemnieje.




Ostatnim bublem na dziś i całe szczęście, jest wyżej wspomniany korektor również z Garnier. 
Dodam, że produkty są pakowane w kartoniki, więc nie można sprawdzić koloru w sklepie. 
W skrócie mam mu do zarzucenia, wszystko to samo co kremowi BB. Nie wiem jak 
jego działanie przeciw trądzikowe, ponieważ nie ukrywając nie da się go używać.
Garnier się nie popisał 3 buble w jednym poście.




Na szczęście to już wszystko, ja już się żegnam z tymi produktami, ale jestem ciekawa
waszego zdania, testował ktoś jakiś z tych kosmetyków?

Do zobaczenia! :D



Ps.Nie chce zupełnie skreślać tych produktów, bo to, że u mnie się nie
sprawdziły nie oznacza, że u kogoś innego
też nie będą działać. Każdy ma inne preferencje i wymagania, moich nie spełniły.


środa, 30 grudnia 2015

Sylwestrowe kocie oko - błękitne glittery



Hej wszystkim! 

Ta magiczna noc, kiedy każda dziewczyna chce wyglądać jak milion dolarów już jutro. Z tej okazji chciałabym Wam zaprezentować mój pomysł, na szalenie podkreślający oczy
sylwestrowy makijaż. Same cieniowanie jest proste, ale przemyślane. Natomiast całą robotę robią błyszczące na niebiesko glittery z Mac Cosmetics, Zespojenie i dopełnienie makijażu stanowi staranie roztarta kreska. Dziewczyny do dzieła! 










Tym razem moją modelką była Natalia Grzech :D 

A Wy macie już zaplanowany swój look na tego sylwestra? 

Szczęśliwego Nowego Roku i do usłyszenia w 2016! Buziaki!

czwartek, 24 grudnia 2015

Święta (nie) tradycyjnie - Świąteczny GLAMOUR LOOK


Hej wszystkim!

Ten wyjątkowy świąteczny i magiczny czas jest już tuż tuż, czas kiedy zbieramy się w
gronie bliskich nam osób. Z tej okazji chciałam stworzyć dla was, nietradycyjny makijaż, nie taki 
jaki znajdziemy wszędzie, czyli głównie ciepłe brązy ze złotym. Tworząc swoją propozycję świątecznego makijażu postawiłam na chłodne, jasne odcienie i błysk. 




Twarz ma wyglądać na zdrową i rozświetloną oraz nieprzesadnie wymodelowaną. 
W tym celu zastosowałam technikę polegającą na nakładaniu ciemnego 
i jasnego podkładu w strategiczne miejsca. 
Jednak zanim nałożyłam modelce podkład 
sięgnęłam po bazę do twarzy, która zmniejsza widoczność porów. 
Strefę "T" utrwaliłam sypkim pudrem ryżowym z ecocery, 
a policzki dodatkowo wymodelowałam bronzerem-  jasno różowy, 
Chłodny róż, a na szyty kości policzkowych, nosa i łuku kupidyna nałożyłam rozświetlacz 
w pięknym, szampańskim kolorze. 




Skupmy się teraz na oczach!


Krok 1

Baza pod cienie, jest konieczna by cienie dobrze się trzymały i miały lepszą pigmentację
(możecie ją zastąpić waszym ulubionym korektorem).

Krok 2 

Cienie, nakładamy w kolejności, jasne zimne złoto, seledynowy i fiolet, wszystko blendujemy,
starając się nie wychodzić na załamanie, bo tam nakładamy neutralny brąz.

Na tym etapie możecie narysować kreskę lub nie ale ja przeszłam do...

Kroku 3

Brokat! Na klej do brokatu lub duraline z Inglota na środek powieki nałożyładamy iskrzący się 
na różne kolory pigment, a na wewnętrzny kącik oka srebrny brokat, Niech się świeci! :D
(Proponuję wpierw wykonać makijaż oka, a następnie dopiero twarzy bo brokat 
lubi być wszędz,ie a nie tam gdzie powinien.) 






Krok 4 

Dolną powiekę możecie zaznaczyć ciemnym brązem, ale ja nie mogłam się 
powstrzymać i dołożyłam jeszcze trochę blasku w postaci zielonego pigmentu.




Krok 5

Został jeszcze tylko do zrobienia najważniejszy element tego makijażu, długa, niesamowicie elegancka kreska! Dodatkowo jeśli chcecie możecie dokleić rzęsy. Ja zdecydowałam, że 
dokleję mojej modelce kępki rzęs, jest to wygodniejsza alternatywa dla tradycyjnych rzęs.
Ale potrzeba trochę wprawy by je sobie samemu przykleić.











To już wszystko, jestem ciekawa co sądzicie o takiej nietradycyjnej propozycji 
świątecznego looku, z odrobiną koloru, wykraczającego poza zawsze niezawodne złota.
Jeszcze raz dziękuję cudownej modelce Asi Sobieskiej za cierpliwość hah :>

To raczej ostatni post przed świętami dlatego chciałabym Wam życzyć, zdrowych 
spokojnych świąt, spędzonych w gronie bliskich wam osób, wyjątkowej atmosfery.
Wesołych świąt i do zobaczenia! 


piątek, 18 grudnia 2015

Ulubieńcy Grudnia 2015

Hej wszystkim!

Nareszcie udało mi się wstawić ulubieńców na czas. :) W grudniu używałam mało kolorówki, skupiłam się raczej na pielęgnacji i zapachach. 

Pierwszy ulubieniec to perfumy, a raczej w miarę ścisłości woda perfumowana. Niewątpliwie, mocno inspirowana zapachem Calvin'a Kleina. Zapach jest delikatny i dziewczęcy, nie jest ani słodki ani dusząco ostry, nie wyczuwam też nut piżma. Wydaje mi się, że zapach jest kwiatowy, utrzymuje się dość długo, uważam, że to dość dobre rozwiązanie do psikania się na co dzień.




Szybka wizyta w sklepie Ziaji,  skończyła się konkretnymi zakupami, postanowiłam odstawić mój niezawodny Effaclar z la Roche Posay i przetestować coś nowego. Wybrałam parę kosmetyków z serii oczyszczającej liście munka. Cały czas jeszcze testuje te produkty i dam wam znać jak będę absolutnie pewna, na razie jestem zadowolona, ale tonik w postaci mgiełki od razu zawładnął moim sercem, odświeża, tonizuje, pięknie pachnie, polecam.




Krótki przerywnik od pielęgnacji, ale nie od zapachu. O tuszu z Loreal Volume Million Lashes słyszałam już dużo dobrego, jednak jego cena nie zachęcała. Udało mi się jednak dorwać go na promocjach w Rossmanie i uwierzcie było warto.

Tusz występuje o ile się nie mylę w 4 lub 5 wersjach, ja zdecydowałam się na So Couture. Zacznę może od tego, że gdy się otwiera unosi się subtelny piękny zapach, tusz ma dość rzadką konsystencję, ale od pierwszego użycia idealnie się sprawuje co w przypadku większości tuszy następuje dopiero po 2 tygodniach od otwarcia. Nabiera na szczoteczkę mało tuszu co ułatwia perfekcyjne rozczesanie rzęs. Maskara się nie osypuje i przez cały dzień rzęsy są w bardzo dobrym stanie. Moja ocena 10/10




Teraz ciąg dalszy pielęgnacji, gdy się robi chłodno moje włosy potrzebują więcej troski niż w inne pory roku. Wiele razy już słyszałam dużo dobrego na temat firmy Kallos i ich masek do włosów. No i cóż nie była bym sobą jak bym sama nie wypróbowała. Śmiało mogę powiedzieć, strzał w dziesiątkę. Wybrałam maskę bananową, która nie jest intensywnie regenerująca, ale ja takiej nie potrzebuję, za to świetnie chroni przed zmianami temperatur, odżywia, sprawia, że włosy się nie plączą, nie elektryzują i są mięciutkie, a no i przepiękne pachnie bananami!




Ostatni produkt to suche szampony z Batiste, jak na razie najlepsze jakie miałam, Są 
niezawodne, ratują z opresji w nagłych przypadkach, pięknie pachną, nadają objętości, są dość wydajne i nie zawodzą mnie wtedy kiedy ich potrzebuje!




Niekosmetycznym ulubieńcem jest zdecydowanie piosenka Justina Biebera "Love yourself". Do Biebera nigdy nic nie miałam, ale jego nowy album jest naprawdę bardzo dobry, teksty są przemyślane, dojrzałe i coś wnoszą, dają do myślenia. Zdecydowanie na plus.




Film jaki polecam nosi tytuł "Jak dogonić szczęście" opowiada o psychiatrze który wyrusza w podróż by przekonać się co sprawia, że ludzie czują się szczęśliwi. Po drodze poznaje wiele osób dzięki którym, dowiaduję się co tak naprawdę jest najważniejsze w jego życiu. Bardzo ciekawy film, który zmusza do chwilowej przerwy w gonitwie życia codziennego i zastanowienia się nad tym co naprawdę w życiu ważne, polecam.




A jakie są wasze ulubione kosmetyki w grudniu?

Zapraszam do obserwacji i do następnego!