poniedziałek, 4 stycznia 2016

Buble kosmetyczne, czyli od czego trzymać się z daleka.



Hej Wszystkim!



Pierwszy post w 2016 i niestety nie będą to ulubieńcy, ale buble, które czy się tego chce, czy nie 
czasem pojawiają się w zbiorach kosmetycznych. Na szczęście nie zdarza się mi to często, ale zebrało mi się parę takich kosmetycznych niewypałów.

____________________________________


Na pierwszy ogień idzie balsam z Garniera- odżywcze mleczko do skóry bardzo suchej.

Co obiecuje nam producent? 

- Natychmiastowe odżywienie i wygładzenie 
- przez 24 h skóra jest nawilżona
- po 7 dniach zmniejszona szorstkość, zmniejszone wysuszenie skóry i większa sprężystość.

Powiem tak.... bzdura
Moja skóra jest naprawdę sucha i potrzebująca, nakładając go na skórę czułam  jak bym smarowała się wodą. Owszem, szybko się wchłania, ale co z tego jak skóra przed i po niczym się 
nie różni. Z pewnością nie jest nawilżona przez 24h bo nie jest nawilżona nawet zaraz po nałożeniu.



Postanowiłam poszukać przyczyny porażki Garniera w składzie. No i znalazłam, z tą wodą to się 
za wiele nie pomyliłam, majestatycznie zajmuję pierwsze miejsce, ale hitem jest parafina na 
drugim. Parafina czyli chyba najtańszy "nawilżacz" na rynku. Daje tylko pozorne "nawilżenie". Już po tak świetnym początku, nawet nie chce mi się dalej analizować składu, porażka.




Kolejna katastrofa to tusz Scandaleyes od Rimmel'a. Maskara, ma pogrubiać i idealnie rozczesywać 
rzęsy nie zostawiając przy tym grudek. Może i pogrubia rzęsy, ale niemożliwie skleja je, zostawia grudki, w ciągu dnia się osypuję do takiego stopnia, że wieczorem wygląda się jak panda.
Na dodatek rzęsy po tym tuszu są sztywne jak druty. 




Królem dzisiejszych bubli jest Garnier BB Cream w odcieniu Light... przynajmniej tak twierdzi 
producent. Czy on jest Light? Nie wydaje mi się, raczej u bladziochów się nie sprawdzi, 
ale to niestety dopiero początek atrakcji. 
Krem nie dość, że ciemny to jeszcze oksyduje, czyli ciemnieje po jakiś 10 min od nałożenia.
Okropnie się świeci na twarzy, nawet po przypudrowaniu, rozwarstwia się i 
ma bardzo znikome krycie. 




Dla niedowiarków wstawiam swatche kolorów. 
1 to Revlon 150 mój idealny kolor na zimę ( dla porównania).
2 to Garnier BB Cream, cóż idealny kolor jeśli jesteś pomarańczą ;)
3 to korektor z Garniera o którym za chwilę, widać na brzegach jak ciemnieje.




Ostatnim bublem na dziś i całe szczęście, jest wyżej wspomniany korektor również z Garnier. 
Dodam, że produkty są pakowane w kartoniki, więc nie można sprawdzić koloru w sklepie. 
W skrócie mam mu do zarzucenia, wszystko to samo co kremowi BB. Nie wiem jak 
jego działanie przeciw trądzikowe, ponieważ nie ukrywając nie da się go używać.
Garnier się nie popisał 3 buble w jednym poście.




Na szczęście to już wszystko, ja już się żegnam z tymi produktami, ale jestem ciekawa
waszego zdania, testował ktoś jakiś z tych kosmetyków?

Do zobaczenia! :D



Ps.Nie chce zupełnie skreślać tych produktów, bo to, że u mnie się nie
sprawdziły nie oznacza, że u kogoś innego
też nie będą działać. Każdy ma inne preferencje i wymagania, moich nie spełniły.


6 komentarzy:

  1. Tusz miałam i byłam bardzo z niego zadowolona! :)

    Miałam kiedyś taki jeden krem BB z Garniera (mam go w domu do dziś), który mnie uczula. Swędzi mnie skóra po nim tak, że szok!

    Ps. Ten BB z Bell wcale się tak nie świeci, może lekko na czole wieczorem, więc polecam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hym... może mi się jakiś stary tusz trafił, a co do kremu BB ja już nie mogę na niego patrzeć chyba muszę go wywalić. :P Dziękuję za odpowiedz, chyba się skuszę na niego. ;)

      Usuń
    2. Też powinnam wywalić, ale sobie siedzi haha ;)

      Usuń
  2. Apropos Garniera - na trzecim miejscu gliceryna, czyli równie pozorny nawilżacz. Miałam kiedyś próbkę tego balsamu i nie robił kompletnie nic ze skórą!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżeli chodzi o mascary to rimmel nigdy nie trafiłam, za to na półce obok znalazłam Maybeline lash sensational która jest obłędna :)

    OdpowiedzUsuń